Mia
Poczułam
szorstki dotyk na swoich ustach. Otworzyłam oczy i rozszerzyłam wargi w
uśmiechu. Liam zsunął rękę na mój policzek. Przymknęłam powieki z rozkoszy. Palce chłopaka powoli sunęły po
mojej szyi, aby zahaczyć o obojczyk, ześlizgnąć się na pierś i mocno zacisnąć
na tali.
-Dzień dobry.- wymruczał. Szybkim i
nadzwyczaj sprawny ruchem pociągnął mnie w swoją stronę. Wtuliłam się w jego
nagi tors.
-Dzień dobry.- jęknęłam subtelnie całując
jego umięśnione ramię.
Blondyn
złożył całusa na czubku mojej głowy.
Zdecydowanie
pociągnęłam jedno z prześcieradeł pod którym leżeliśmy aby niedbale się nim
owinąć. I ruszyłam do łazienki.
-Jeszcze się nie nacieszyłem!- powiedział
głośno. Dosłownie sekundę później wziął głęboki wdech, tak jak zawsze gdy
wpadał na genialne pomysły.- Mogę wziąć prysznic z tobą?!- krzyknął. Głośno się
zaśmiałam.
-Niezła próba. Nie będzie tak łatwo.- odparłam uwodzicielsko i nie
oglądając się zamknęłam za sobą drzwi łazienki.
***
Emma przetarła dłońmi twarz. Odwróciłam
wzrok. Moją uwagę przykuł młody kelner. Z obliczeń, które szybko poczyniłam,
wynikało, że ledwo osiągnął pełnoletniość. Zagryzłam wargi. Nagle oblała mnie
fala złości. Miał cudowne życie. Beztrosko pracował latem jednocześnie
mieszkając na pięknej wyspie, na której słońce i zabawa znajdują się za każdym
rogiem. Grzecznie uśmiechał się śnieżnobiałymi zębami. Jakby nigdy nie
doświadczył prawdziwego bólu. Bólu, który rozdzierał duszę. Zacierał granice
człowieczeństwa. Tym samym odbierając dumę, a czasami nawet oddech.
-Dobrze. Powiem im.- usłyszałam przed sobą.
W oczach Emmy dostrzegałam coś czego nie spodziewałam się tam zobaczyć. Strach,
przed utratą tych, których kocha.
-Przez cały czas będę obok.- szepnęłam.
Poczułam
wibracje telefonu. Wyjęłam go szybko z kieszeni. Liam. Bez chwili namysłu
odrzuciłam połączenie. Nie miałam czasu myśleć o tym co się między nami
wydarzyło tej nocy. Uznałam, że może to poczekać.
***
Owijała nas łuna ciszy. Liam mocno
zaciskał zęby. Wsunęłam dłonie między nogi. Potrzebował czasu aby się uspokoić.
Byłam o tym doskonale przekonana, w końcu znam go odkąd pamiętam. Dokładnie
wiedziałam jak powinnam zareagować w każdej sytuacji. Blondyn potrzebował czasu
do namysłu. Zerknęłam przez okno jadącej taksówki zastanawiając się jak
potoczyła się dalsza rozmowa przyjaciół. Jestem pewna, że nawet nie zauważyli
naszego wyjścia.
Westchnęłam.
Budynki rozmywały się w pędzie
jazdy. Słońce nieubłagalnie zachodziło chcąc ochłodzić się w falach morza.
Ostatnie promienie powoli zalewały kolorowe chodniki. Tupot stóp i głośne
rozmowy zagłuszały szum wody. Nawet tutaj, w tak pięknym miejscu czas biegł jak
szalony, mocno uderzając barkami w przechodniów.
-Jesteśmy na miejscu.- usłyszałam po
hiszpańsku. Wyjęłam portfel i zapłaciłam taksówkarzowi z nawiązką. Z brzydkim,
choć szczerym uśmiechem podziękował. Ze zmęczenia kiwnęłam tylko głową w jego
stronę.
Stanęliśmy
przed hotelem. Nie miałam ochoty wracać do pokoju, w którym było tak wiele
niewyjaśnionych spraw i urywanych oddechów. Spojrzałam Liamowi w oczy.
-Pójdę na spacer. Jeżeli będziesz miał
ochotę możesz do mnie dołączyć.- powiedziałam. Po czym bez zastanowienia
pocałowałam go w usta i ruszyłam w kierunku plaży.
Zamierzałam
popływać.
Delikatne fale obmywały moje ciągle
nagrzane ciało. Woda była idealna. Niebo przybrało pomarańczowy kolor, a mimo
to było przyjemnie ciepło. Dopłynęłam do pewnego punktu, a następnie położyłam
się na plecy, pozwalając wodzie wyprzeć mój ciężar. Potrzebowałam tego. Chwili
ciszy i spokoju. Gdy żadna myśl nie zaśmieca mojego umysłu. Jestem tylko ja. A
dookoła jest pusto. Dokładnie w tym samym momencie usłyszałam rozdzierający
krzyk. Automatycznie moje mięśnie zesztywniały, przybrałam ponownie pozycje
pływacką. Byłam bardzo blisko brzegu. Właśnie tam zauważyłam dwóch chłopców
okładających mniejsze od nich dziecko. Szybko podpłynęłam i wybiegłam na
ratunek. Wychodząc z wody pełna zapału i adrenaliny głośno warknęłam na
oprawców:
-Znikać mi stąd! Potraficie się pastwić
tylko nad mniejszymi?! Może macie ochotę posmakować jak to jest?!
Przestraszeni
natychmiast uciekli. Prawdopodobnie nie zrozumieli nawet co mówiłam. Mieli
typową hiszpańską urodę. Klęknęłam obok ich ofiary i pomogłam chłopcu wstać.
Kiedy chciałam się przyjrzeć jego zakrwawionej twarzy mocno odtrącił moje ręce.
Spojrzał na mnie z pogardą po czym splunął na piach i zalewając się łzami
pobiegł w przeciwnym kierunku do uciekinierów.
Przeniknęła
mnie bezsilność.
Mocno
zacisnęłam zęby. Starając się powstrzymać napływające łzy. Byłam już naprawdę
zmęczona. A świat nadal kopał mnie z całej siły, przypominając, że jestem tylko
ziarnkiem piasku na pustyni. Powolnym krokiem wróciłam na koc, okryłam się
ręcznikiem i sięgnęłam po telefon.
Czułam
się samotna, jak jeszcze nigdy.
Wybrałam
doskonale znany mi numer. Po trzech sygnałach usłyszałam radosny głos:
-Mia, skarbie!
-Mamo…- szepnęłam. W moim gardle pojawiła
się ogromna kula żalu. Z oczu już ciekł potok łez. Zaniosłam się płaczem.
-Mia, myszko! Co się dzieje? Stało się coś
złego?- krzyknęła przerażona. Wiedziałam, że jeżeli choć szepnę słówko, zaraz
się spakuje i po mnie przyleci. I nie miałby znaczenia fakt, że ma
klaustrofobię.
Zrobiłam
wiele złych rzeczy, prawdopodobnie spałam z mężczyzną, którego już nigdy nie
zobaczę. Jeszcze dwa dni temu byłam przekonana, że w moim łonie rozwija się
nowe życie. Leżałam w szpitalu. A moją jedyną prawdziwą przyjaciółkę ściga
płatny morderca, nie mam pojęcia jak jej pomóc. Między mną a Liamem dzieje się
coś niewyjaśnionego, a ja jestem tu zupełnie sama. Jesteście z tatą tak daleko.
Niczego nieświadomi. Tak bardzo się boję.
-Mia!- krzyknęła ponownie gdy zbyt długo
milczałam.
-Nie mamo, nie. Spokojnie.- odparłam
pociągając nosem, starając się uspokoić oddech.- Po prostu bardzo za wami
tęsknię. Za tobą i tatą.
-Och kochanie…- szepnęła opiekuńczo mama.
Zacisnęłam mocniej usta, nie mogłam jej nic powiedzieć. Od teraz tkwiłam w tym
sama.
***
Zamknęłam za sobą drzwi jak najciszej
potrafiłam. Światło w salonie było przytłumione. Liam siedział przy wyspie
kuchennej. W rękach trzymał kubek herbaty. Na mój widok nieznacznie się
uśmiechnął.
-Szukałem cię. Ukryłaś się tak dobrze, że
uznałem, iż wcale nie chciałaś żebym przychodził. Więc wróciłem. Masz ochotę?-
zapytał delikatnie unosząc kubek ku górze. Przytaknęłam.
Poszłam
się przebrać, bez słowa, do pokoju w suche ubrania. Na zewnątrz nie było zimno,
jednak nie zdążyłam całkowicie wyschnąć. Kiedy wróciłam przyjaciel poklepał
miejsce obok siebie. Nie zastanawiając się długo wykonałam jego polecenie.
-Dlaczego płakałaś?
Westchnęłam.
Nie czułam się na siłach aby mu opowiadać o tym co czuję. Jak bardzo mi
źle z tym, że okłamuję rodziców i że
chciałabym znowu aby moje życie było tak nudne jak wcześniej.
-Nie chcę o tym teraz rozmawiać. To
bezsilność. Potrzebowałam tego. Ciągle się złościsz?
Tym
razem to on westchnął.
-Nie. Już mi przeszło. Wściekłem się bo
czułem się oszukany. Jak zwykle w nic nie wtajemniczany. Ale po dłuższym
przemyśleniu tego co powiedziała nam Emma, doskonale ją rozumiem. Muszę
przyznać też, że podziwiam. Wyjawiła nam bolesne wspomnienia.- przytaknęłam mu.
Liam położył dłoń na mojej nodze. – Czujesz się już lepiej?
-Nie.- zaprzeczyłam. W jego smutnych oczach
dostrzegłam zmęczenie. Oboje nie byliśmy na siłach. Przytłumieni. Obojętni.
Potrzebowaliśmy odpoczynku. Wzięłam kolejny łyk herbaty.- Pójdę już spać.
-Dobrze.- mruknął zmieszany.
-Liam, przyjdziesz spać do mojej sypialni?-
zapytałam szybko mrugając kilka razy. Przerzuciłam wzrok na zarys jego
uśmiechu.
-Nawet gdybyś nie zapytała, przyszedłbym.
Nie zostawiłbym cię samej w takim stanie.- sekundę później całowałam jego usta.
_____
Od Jemi: I znowu powiało melancholią. Chyba obecna pogoda tak na mnie wpływa. Obiecuję, że w kolejnym rozdziale będzie więcej pozytywnych emocji. Wybaczcie za prostotę pisania, ale gdy człowiek ma do czynienia tylko z tekstami naukowymi zapomina o pięknie słowa. Poprawię się. :)
Mógłby być lepszy, ale spokojnie, nie od razu Rzym zbudowano. :)