Wyjrzałam po raz kolejny przez okno.
Zniecierpliwiona potarłam dłonią ramię. Podeszłam do łóżka na którym leżał
telefon. Brak nowych wiadomości. Nagle usłyszałam głośny warkot silnika. Na
mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech. Wybiegając z pokoju złapałam po
drodze torebkę. Tak za nim tęskniłam. Gdy tylko stanął w progu mocno się do
niego przytuliłam.
-Dobrze, że w końcu jesteś.- mruknęłam
ciesząc się ciepłem jego ciała. Delikatnie pogłaskał mnie po plecach.
-Dobrze cie widzieć.- odpowiedział odsuwając
mnie od siebie. Zwykle radosne oczy Chrisa były zasnute mgłą.
-Wszystko w porządku?- zapytałam
przestraszona. Na jego przystojnej twarzy pojawił się nikły uśmiech.
-Tak. Chciałbym zabrać cię w pewne miejsce.
Musimy porozmawiać.- moje serce mocniej zabiło. Nigdy wcześniej nie zachowywał
się w ten sposób. Na pewno nie w stosunku do mnie. Przytaknęłam. W ciszy
udaliśmy się do jego samochodu. Podobnie minęła też cała podróż. Tak jak się
spodziewałam- przyjechaliśmy nad jeziorko gdzie byliśmy na pierwszej randce.
Jednak ani on, ani ja nie wysiedliśmy.
-Nie rozumiem co się dzieje Chris…-
mruknęłam odwracając się w jego stronę i chwytając za zimną dłoń chłopaka. Mój
ukochany jednak ją zabrał, poczułam jak coś we mnie pęka.
-Mia, musimy to skończyć.- szepnął.
Zmarszczyłam brwi. Nie miałam pojęcia o czym mówił.- Nasz związek. To straciło
sens.
W
kącikach moich oczu zaczęły zbierać się łzy. W gardle pojawiła się ogromna kula
uniemożliwiająca mówienie i oddychanie.
-Dlaczego?- wyjąkałam.
-Jesteśmy ze sobą już tak długo. Myślę, że tracimy przy sobie wszystko
co najlepsze w tym okresie. Przed nami wakacje…- złapałam za klamkę i wyszłam z
auta. Każdy oddech sprawiał mi ból. Jakby moje rozerwane na strzępy serce nie
wiedziało jak powinno pracować. Szłam przed siebie grzebiąc w torebce.
Potrzebowałam telefonu.
Usłyszałam,
że Chris wysiada z samochodu.
-Mia! Nie wygłupiaj się! Wracaj, odwiozę cię
do domu!- złapałam za łańcuszek, który zdobił moją szyję i pociągnęłam z całej
siły. Dostałam go na trzecią rocznicę. Wyrzuciłam za siebie. Kroki za mną
ustały. Przyspieszyłam.
Najpierw
był trzask drzwiczek, potem zaryczał silnik, aż w końcu samochód zniknął za
zakrętem.
Dopiero
wtedy wybuchłam histerycznym płaczem. Usiadłam na drodze i zakryłam twarz
dłońmi.
Kiedy
odrobinkę się uspokoiłam udało mi się wyjąc z torebki telefon. Wybrałam
ostatnio najczęściej wybierany numer. Już po dwóch sygnałach usłyszałam głęboki
męski głos:
-Halo?
-Liam?- zapytałam, a po moich policzkach
popłynęły ponownie łzy.- Błagam… przyjedź po mnie.
***
Patrzyłem na nią w ciszy. Leżała
zwinięta w kłębek cicho płacząc. Usiadłem obok niej i odgarnąłem, mokre od łez,
włosy z twarzy. Mia popatrzyła na mniej czerwonymi oczyma. Wyciągnąłem w jej
kierunku ramiona. Schowała w nich swoje małe ciałko. Jej oddech stopniowo się
normował. Wzięła głęboki wdech.
-Po tym wszystkim co razem przeszliśmy
stwierdził, że tracimy przy sobie wszystko co najlepsze.- szepnęła. Mocniej
zacisnąłem zęby.- Nienawidzę go Liam…
-Masz do tego pełne prawo mała.-
odpowiedziałem najłagodniej jak potrafiłem mimo narastającej we mnie złości.
-Czemu to tak boli?
-Bo miłość to gówno.- odparłem.- Pomogę ci
zapomnieć. To miał być prezent na twoje urodziny ale potrzebujesz tego już
teraz.
Wyjąłem
z kieszeni telefon znalazłem odpowiedni plik. Następnie podałem go czarnulce.
Na
jej twarzy pojawił się maleńki uśmiech.
-Dwa bilety na Ibizę?- zapytała
niedowierzając. Przytaknąłem.
-Przebukuje je. Jutro wyjeżdżamy. Musisz się
rozerwać.- Mia podniosła na mnie wzrok.
-Ale my nic nie mamy załatwione. Co z
hotelem, jedzeniem?
-Niczym się nie przejmuj. Ty musisz się
tylko spakować.
Jej
mokre policzki uniosły się nieco w uśmiechu.
-Już nic mnie tu nie trzyma. Zgoda.
-To będą najlepsze wakacje w życiu!-
powiedziałem mocno ją przytulając.
Emma
-Travis błagam cię, ogarnij się! On zaraz
przyjdzie a ty wyglądasz jak gówno!- warknęłam na chłopaka, który nieudolnie
próbował zapiąć spinki od koszuli.- Travis! Dawaj to.- zirytowana podeszłam do
niego i zrobiłam co należy.
-Moja miła, nie wiesz, że złość piękności
szkodzi?- spytał z przyklejonym uśmieszkiem na ustach, próbując poczochrać mi włosy. Czasami czułam się jak w
przedszkolu. Dwunastu chłopaków w oddziale i ja to zdecydowanie złe połączenie.
-To nie złość, to irytacja twoją osobą.- odparłam
szczerząc ząbki i wracając na swoje miejsce. Dosłownie kilka sekund później
rozległ się gwizd i głośny huk. Do pokoju wszedł Carter a wraz z nim przydupas
Smark Jak Mu Tam. Mniejsza o to. Jego imię i tak do niczego nie jest mi
potrzebne.
Byłam pewna, że Travis właśnie gapi się na
mnie i stara się mnie sprowokować, choć doskonale wie, że nie ma ze mną żadnych
szans. Pułkownik przechodzi niezwykle powoli przed naszym szeregiem. Myślałam,
że wolniej niż rok temu się nie da, a tu proszę. On się wręcz ciągnie jak
ślimak zostawiając za sobą ślad( czytaj Smark Jak Mu Tam).
-Witam. Myślę, że możemy dzisiaj pozwolić
sobie na chwilę relaksu. Spocznij!!- ostatnie słowo aż odbiło się od moich
bębenków usznych. Jakby ktoś rzucił mi pod nogi granat.
Wszyscy automatycznie wzięli głęboki wdech i
przyjęli nieco bardziej rozluźnione postawy.
-Panno Roben, jestem niezwykle zadowolony z
pani zaangażowania w sprawy komitetu szkolnego.- zapowiada się nieźle, choć on
i takie kwestie umie sprowadzić do końcowego ,,Wylatujesz na zbity pysk,
szczylu!’’. Nie jest więc chyba dziwne, że zamiast zadowolenia czułam strach.
-Howk! Wstań!- nazwisko Travisa rozniosło
się echem po pomieszczeniu. Zaparło mi dech na moment, ale tylko na ułamek
sekundy. Miałam nadzieję, że nie odwalił znowu jakiejś pokazówki w kiblu. To by
było niesmaczne.- Dziękuję za zaangażowanie w zawodach międzynarodowych. Dzięki
twojemu prowadzeniu udało nam się zająć drugie miejsce i przerwać pasmo
niepowodzeń. Żebyście nie spędzili całych dwóch miesięcy przed telewizorem w
domku u rodziców, wraz z panną Roben wyjedziecie.- tym razem wręcz czułam na
sobie wzrok Travisa. A w głowie słyszałam jego słowa ,,Wakacje na służbie?!
Chyba powieszę się na sznurówce od twoich trampek w męskim kiblu na oczach
pułkownika.’’ Oj trzymam cię za słowo Travis.
-Ibiza już na was czeka.- dodał wyciągając
zza pleców dwa bilety lotnicze i szczerząc się jak idiota, którym swoim drogą
był. Miałam ochotę krzyczeć, piszczeć, skakać pod sam sufit albo wskoczyć na
Travisa i wyściskać. Chłopaki zaczęli gwizdać, klaskać i śmiać się
jednocześnie.
-Pakujcie się, lecicie za dwa dni.
***
Carter pogadał jeszcze przez jakieś pół
godziny, a potem sobie poszedł. Oczywiście Smarka zabrał z sobą. Kiedy tylko
drzwi zamknęły się za nim i chłopakami, którzy musieli iść na musztrę
spojrzałam na Travisa.
-Ibiza?- chłopak patrzył na mnie znacząco.
-Głupek!- krzyknęłam rzucając się na niego i
ściskając z całych sił. Czułam jak unoszę się w powietrzu po czym ląduję na
łóżku u boku z Travisem. Poczułam jak po policzkach płyną mi łzy.
-To ty jesteś głupia! Nie rycz idiotko!-
zaśmiał się ocierając z moich policzków łzy. Ale jak ja miałam nie płakać?!
Pierwszy raz w życiu czułam się jakby ktoś podarował mi szczęście. Nie mam
niczego. Nie mam rodziny, domu, znajomych, normalnych relacji z ludźmi. Mam
jedynie Travisa, a teraz jeszcze Ibizę. To już chyba jest za dużo na moją
głowę.
_________
Od Jemi: Jeeeeeny!!! Tak się cieszę na powrót do pisania razem z Akwamaryn :D Nawet sobie tego nie wyobrażacie :) Współpraca z nią zawsze była bardzo przyjemna, nie sądziłam, że aż tak będę za tym tęsknić :) Mam nadzieję, że będziecie razem z nami, również teraz. No dobrze to, zaczynajmy :)
Od Akwamaryn: Miło jest znowu powrócić do czegoś co kiedyś robiło się cały czas. Zatęskniłam za tym strasznie i niesamowicie się cieszę, że powracamy do współpracy. Mam nadzieję, że nasi starzy czytelnicy będą chcieli nadal znaleźć na nasze wypociny chwilę czasu, ale liczę też, że zdobędziemy nowych. Zbliżają się moje wakacje, a tematyka bloga już wprawia mnie w nastrój błogiego lenistwa. No to do zobaczenia!!
Od Akwamaryn: Miło jest znowu powrócić do czegoś co kiedyś robiło się cały czas. Zatęskniłam za tym strasznie i niesamowicie się cieszę, że powracamy do współpracy. Mam nadzieję, że nasi starzy czytelnicy będą chcieli nadal znaleźć na nasze wypociny chwilę czasu, ale liczę też, że zdobędziemy nowych. Zbliżają się moje wakacje, a tematyka bloga już wprawia mnie w nastrój błogiego lenistwa. No to do zobaczenia!!
Witam :) przeczytałam prolog, zauroczył mnie fragment o Mii, może bardziej dlatego że za bardzo jeszcze nie rozumiem fragmentu o Emmie :) ale jestem pewna że w dalszym rozwoju opowiadania będę doskonale wiedziała o co chodzi :) jak na razie podoba mi się to co tu napisałyście i czekam na dalszy rozwój akcji :) zapraszam również na swojego bloga na którym też jak na razie pojawił się tylko prolog :) highheels18.blog.pl
OdpowiedzUsuńjednak blog jest przeniesiony na stronę : http://high-heels-18.blogspot.com
OdpowiedzUsuńale również serdecznie zapraszam :)