Mia
Zrzuciłem
z nóg cieniutki koc. Uniosłem rękę aby przetrzeć oczy. Kilkakrotnie zamrugałem.
Westchnąłem. Podniosłem się do pozycji siedzącej i rozejrzałem po pokoju. Przy
łóżku leżały moje wczorajsze ubrania, które porzuciłem po odstawieniu czarnej
do łóżka. Bezwładnie uśmiechnąłem się do wspomnień.
Mia głośno
zaczerpnęła powietrza i natychmiast wpadła w moje ramiona.
-Liam!- spanikowana wskazała palcem w mrok
przed nami.- Czy to kot?!
Głośno się
zaśmiałem. Uwielbiałem jej strach przed tymi futrzakami. To był chyba
najsłodszy na świecie lęk.
-Nie Mia, to ławka.
Pokręciłem
przecząco głową. Natychmiast się podniosłem, wyjąłem z walizki świeże ubrania.
Potrzebowałem prysznica. Idąc do łazienki zahaczyłem o sypialnie szatynki.
Spała zwinięta w małą kulkę.
Nadal
byłem w szoku jak wiele alkoholu można wlać w tak małe ciałko. Będzie dziś
cierpieć. Miałem nawet mały pomysł jak temu zapobiec, lub choć zmniejszyć ból.
Cicho
zamknąłem za sobą drzwi prowadzące do łazienki.
***
Pierwsze co poczułam po otworzeniu
oczu to okropny fetor. Niemiła mieszanka potu, alkoholu i błagam Boże byle nie
wymiocin. Jeżeli Liam przy tym był to wyjeżdżam stąd jeszcze dziś. A potem
stało się… podniosłam głowę. Przeszył ją niesamowity ból. Jęknęłam.
-Już nigdy więcej nie piję…- wymamrotałam
próbując dostać się do krawędzi łóżka nie rozrywając sobie przy tym czaszki.
Przy każdym ruchu pulsowała coraz mocniej. Powoli zrzuciłam nogi na ziemię.
Dość
sprawnie się podniosłam i podeszłam do okna. Otworzyłam je na całą szerokość.
Znienawidziłam słońce po czym postanowiłam doprowadzić się do porządku w
łazience.
Chłodna woda delikatnie obmywała
moje obolałe ciało przynosząc ukojenie. Otworzyłam dotąd zamknięte oczy.
Zakręciło mi się w głowię. Szybko złapałam za kabinę prysznicową.
Zmarszczyłam
brwi próbując sobie cokolwiek przypomnieć.
Od
momentu gdy weszliśmy do klubu pamiętam pierwsze pięć drinków, każdy w innym
kolorze i jedną tequile. Jestem też przekonana, że przez cały czas tańczyłam
tylko z Liamem. Jednak na tym wszystkie wspomnienia wczorajszej nocy się
kończą.
Jestem
taka żałosna.
Wychodząc spod prysznica spojrzałam
na króciutką sukienkę leżącą na kafelkach. Liam kładąc mnie do łóżka zdjął mi
tylko buty i biżuterię. Uśmiechnęłam się. Był tak kochany.
Usłyszałam
jak ktoś wchodzi do apartamentu. Po chwili mój przyjaciel zaczął radośnie
gwizdać. Musiałam jak najszybciej się ubrać i mu podziękować.
Szybko
się wytarłam, ubrałam kolorowe spodenki i zwykłą białą bluzeczkę na
ramiączkach. Ciągle mokre włosy niedbale zarzuciłam na plecy. Nałożyłam
odrobinkę pudru próbując nadać swojej twarzy odpowiedni kolor.
Z
kuchni czuć było zapach świeżej kawy.
-Mia?- zapytał brunet patrząc na mnie z
uśmiechem na twarzy. Stałam dokładnie przed nim nadal zastanawiając się co
powinnam powiedzieć. Nigdy wcześniej nie byłam w takiej sytuacji. Właśnie
dlatego nigdy nie piłam alkoholu.
-Błagam cię, powiedz mi, że nie zrobiłam
wczoraj nic głupiego…- wyjęczałam opierając się czołem o jego umięśnione ramię.
Ten głośno zarechotał.
-Wypiłaś tylko około 10 drinków, potem
uwiodłaś kilku facetów w klubie, których musiałem się pozbyć, ale nie miałem
pojęcia, że potrafisz tak tańczyć dziewczyno! Później przywaliłaś jednemu
facetowi w twarz, dzięki tobie wracaliśmy wojskowym samochodem do apartamentu,
a potem wniosłem cię na górę.- zastanawiałam się jak popełnić samobójstwo.-
Ale! Do ostatniego momentu twój makijaż był idealny, pieniądze nie poszły w
błoto!
Zakryłam
twarz rękoma.
-Nie wiem nawet jak cię przeprosić…-
mruknęłam siadając przy wyspie kuchennej.
-Nie musisz tego robić. Dzięki twoim
wybrykom poznaliśmy Emme i Travisa.- patrzyłam na niego jak na kretyna.-
Właśnie! To dzięki twojemu prawemu sierpowemu. W klubie jakiś facet przystawiał
się do Emmy, gdy mieliśmy już wychodzić, zauważyłaś to, pobiegłaś jej na
ratunek. Był z dwa razy większy od ciebie. Rozpiera mnie duma!- ostatnie dodał
z sarkazmem. Oboje wybuchliśmy radosnym śmiechem.
-Pęka mi głowa. To mój pierwszy kac w
życiu.- mruknęłam ciągle się uśmiechając. Chłopak podał mi szklankę z wodą oraz
małą białą tabletkę. Po chwili usiadł obok mnie z dwoma kubkami kawy z jednego
z okolicznych barów. Nie wiedziałam jak mogłabym mu podziękować.- Liam…ja…
-Przestań. Nie chcę tego słuchać.
Przyjechaliśmy tu żeby się bawić. Bez ograniczeń. Następnym razem to ty
będziesz wciągać moje zwłoki na górę.- odpowiedział, a w jego oczach widziałam
beztroskę. Jakby malutkie ogniki. Wesoło tańczyły, sprawiając, że świat był
odrobinę bardziej szmaragdowy. Przytaknęłam mu.- Za godzinę idziemy na plaże. W
barze z kawą spotkałem Travisa. Mamy się tam spotkać przed południem. Musisz
ich w końcu poznać.
***
Poprawiłam przeciwsłoneczne okulary
znajdujące się na moim nosie. Nie wiedziałam jak powinnam się zachować.
Narobiłam sobie wczoraj okropnego wstydu. Byłam przekonana, że Emma i Travis
mnie po prostu nie zaakceptują. W końcu to pierwsze wrażenie jest
najważniejsze. A w podzięce za podwózkę mieliśmy ich zabrać po plaży na obiad
do naszego hotelu. Wzięłam głęboki wdech.
-Przestań, brzmisz jak astmatyczka po
godzinnym biegu.- mruknął leżący obok mnie Liam. Zerknęłam na idealnie
wyrzeźbione ciało przyjaciela. Wyglądał niczym grecki bóg. Przyciągnęłam
mocniej do siebie kolana i objęłam je rękoma starając się ukryć swój skąpy
strój kąpielowy.
-Nie polubią mnie.- szepnęłam. Jestem pewna,
że gdyby nie okulary przeciwsłoneczne dostrzegłabym jak brunet wykręca oczyma.
Nim zdążył się podnieść i zapewne skarcić mnie za głupie gadanie usłyszeliśmy
za sobą, stanowczy ale miły dla ucha, kobiecy głos.
-Witamy śpiącą królewnę i jej rycerza.-
odwróciłam się. Stała za mną dziewczyna. Nieco wyższa niż ja. O ciemnych
włosach. Z pięknym uśmiechem. I dość mocno umięśnioną sylwetką jak na kobietę.
Jednak nie było w tym przesady. Towarzyszył jej wysoki, dobrze zbudowany
blondyn. Miał roześmiane oczy.
Mimo
wolnie się zaśmiałam.
Wstałam
i podałam dziewczynie rękę.
-Wczoraj nie było dane nam się poznać. Miło
mi, że mimo fatalnego pierwszego wrażenia mieliście ochotę na kolejne
spotkanie. Mia.- powiedziałam uprzejmie. Emma głośno się roześmiała i mocno
uścisnęła moją dłoń.
-Skarbie, spałaś na mnie całą podróż do
domu. Cała przyjemność po mojej stronie.- wymruczał Travis zupełnie mnie
zaskakując i przytulając na przywitanie. Puścił mi oczko, a ja zrobiłam się
cała różowa. Jego przyjaciółka przewróciła oczami po czym prychnęła.
-Weź jej nie strasz. Wygląda na miłą.-
wszyscy radośnie się zaśmialiśmy.
Na
mojej twarzy pojawił się uśmiech. To mogą być najlepsze dwa tygodnie mojego
życia.
Cieplutka woda obmywała moje stopy.
Spojrzałam na głęboki kolor morza śródziemnego. Odwróciłam się na chwilkę żeby
spojrzeć na miejsce w którym przed chwilą siedziałam. Liam i Travis odnajdywali
wspólne pasje, a Emma leżała na plecach na gorącym piasku. Biedna nie miała wczoraj
szans się wyspać.
Szybkim
krokiem weszłam do wody i powoli zaczęłam pływać. Uwielbiałam to. Gdy byłam
mała bardzo często wybieraliśmy się z rodzicami na basen. Później nie było na
to czasu. Pływałam odkąd pamiętam, więc nie bałam się wypłynąć dalej. Nagle
poczułam niesamowity ucisk w łydce. Sekundę później zamienił się w skurcz.
Mimowolnie z moich ust wydobył się głośny krzyk. Zwinęłam się z bólu. Cała się
zanurzyłam. Pod wodą próbowałam rozmasować nogę jednak to tylko pogorszyło
sytuacje. Wypuściłam z płuc resztkę powietrza. Napiłam się wody. Czułam jak
opadam w morską toń. Właśnie wtedy poczułam niesamowicie mocne szarpnięcie ku
górze. Po chwili moja głowa znajdowała się już na powierzchni. Zaczęłam głośno
kaszleć. Ktoś mocno mnie objął i zaczął ze mną płynąć ku brzegowi. Miałam
wrażenie, że to nie miało końca. Paliły mnie całe płuca i gardło do których
dostała się słona woda.
-Mia! Możesz oddychać?!- krzyknął Travis.
Dopiero wtedy spostrzegłam, że znajduje się już na plaży. Obok mnie leżała
wycieńczona Emma. Chłopak zaczął mocno klepać mnie po plecach. Z moich ust
wypłynęły resztki niechcianej wody. Powoli uspokajałam oddech. Nagle koło nas
znalazło się mnóstwo osób. Liam pomógł mi wstać. Podeszliśmy do Emmy, której po
chwili wszyscy gapie zaczęli bić brawo. My również zaczęliśmy to robić.
Uklęknęłam
obok dziewczyny.
-Stawiam ci za to drinki do końca naszego
pobytu tutaj.- szatynka uniosła na mnie oczy i ciągle głośno oddychając
wysapała.
-Jesteśmy kwita, prawy sierpowy i uratowanie
od utonięcia.- obie z trudem zaczęłyśmy się śmiać.
_____
Od Jemi: Dość trudno pisało mi się ten rozdział, muszę to przyznać, mam wrażenie również, że to widać. Jednak jestem do niego mimo wszystko dobrze nastawiona. Początki są zawsze ciężkie, z czasem na pewno będzie lepiej :)
Nasi bohaterzy zacieśniają więzy. Jak myślicie, co z tego wyjdzie? :D
Ławkę pomyliła z kotem?! Co za idiotyzm. Ile ona ma lat? Trzy, cztery?
OdpowiedzUsuńBrakuje wielu przecinków i niepoprawnie piszesz dialogi.
Fabuła? Mnie nie wciągnęła.
Twój komentarz bardzo we mnie uderzył. Nie chodzi o sam fakt krytyki, bo na jej falę zawsze jestem gotowa, jednak o sposób w jaki uwypukliłaś wszystkie popełnione przeze mnie błędy. Zgadzam się w kwestii przecinków, zawsze miałam z tym problem. Walczę z tym. Jeżeli chodzi o fabułę, w porządku, nie każdemu musi się podobać. Tak jak piszemy pod każdym rozdziałem, dopiero rozkręcamy historię.
UsuńJednak jeżeli chcesz abym poważnie traktowała krytykę, to musi ona być konstruktywna. Twoja taka nie jest.
"Ławkę pomyliła z kotem?! Co za idiotyzm."
Przypominam też, że znajdujesz się na blogu, który nie jest prowadzony przez pisarzy, ale amatorów.
Następnym razem dokładnie ukaż błędy, a nie tylko je wymieniaj.
Pozdrawiam Jemi :)