Emma
-Emma, śpisz?- szept Travisa był dla mnie
ledwo dosłyszalny. Nie musiałam odpowiadać, wystarczyło bicie mojego serca. –
Przepraszam.- wyszeptał kładąc się obok mnie i naciągając na siebie kołdrę.
Gdy tylko jego ciało zetknęło się z moim poczułam przebiegające po moim wnętrzu
ciepło.- Wiesz, że się martwię. Jesteś dla mnie wszystkim.- niemo przytaknęłam
przyciągając go bliżej tak, że jego ręce oplatały mnie w pasie, a na karku
czułam oddech chłopaka.
-Wybacz, że nie mogę powiedzieć ci
wszystkiego.- odparłam równie cicho, choć w apartamencie byliśmy całkiem sami,
a ciszę przerywały jedynie nasze oddechy. Byłam w stanie usłyszeć jak
rytmicznie i szybko bije jego serce.- Musisz mi zaufać.- dodałam.
-Ufam i dlatego chcę wiedzieć wszystko. Chcę
być z tobą i pomagać ci. Nie chcę cię stracić na rzecz Mii.- poczułam jak moje
serce krwawi, a płuca tracą wydolność. Przekręcam się twarzą do chłopaka i
obejmuję w dłonie jego twarz. Pod palcami czuję delikatną i ciepłą skórę
Travisa. Czuję jak w oczach zbierają mi się łzy, ale zaciskam tylko mocniej
zęby i mam nadzieję, że on tego nie widzi w ciemności jaka nas otacza.
-Nikt mi ciebie nie zastąpi Travis. Zawsze
będziesz liczył się tylko ty, dobrze o tym wiesz, a kiedy tak mówisz czuję się
jakbym cię raniła. Nie chcę tego, nie chcę kłamać i udawać, ale prawda bolałaby
nas obojga.- oparłam swoje czoło o jego i wtedy to zobaczyłam. Jego brązowe
oczy przepełnione były takim smutkiem i… i łzami, że nie mogłam dłużej w nie
patrzeć. Czułam jak jego dłonie dotykają moich rąk, choć nie byłam tego w
stanie zobaczyć.
-Wiesz, że zawsze będę czekał na
ciebie.-powiedział przyciągając mnie tak blisko ku sobie, że nie umiałam
postąpić inaczej jak tylko wtulić się w jego nagi tors.
-Nie mów tak.- powiedziałam jeszcze ciszej
niż resztę słów, które padły do tej pory.- Nie chcę żebyś się hamował myśląc o
mnie. Wiesz, że nie mogę być tym kim chcesz.- powiedziałam czując, że nie
wytrzymam długo. Pragnęłam, żeby wzeszło już słońce i żeby uwolniło mnie od tej
rozmowy, od słów które zaraz miały paść z jego ust.
-Możesz. Wiesz, że cię kochałem, kocham i
nigdy nie przestanę.- o nie… Nie, to nie dzieje się naprawdę, nie powiedział
tego, nie usłyszałam tego.
-Przestań…- to było ostatnie co padło z moim
ust zanim wpadłam w całkowitą furię.- Nigdy tak nie mów! Nie kochasz mnie,
rozumiesz?! Nie możesz mnie kochać! Po prostu przestań pieprzyć głupoty!-
wrzasnęłam odpychając go od siebie i wyskakując z łóżka.
-Em, nie przestanę póki nie przyjmiesz tego
do wiadomości. Kocham cię. Rozumiesz?! Kocham cię!- teraz i on krzyczał, ale
nie robiło to na mnie wrażenia.
-Zamknij się kurwa!- warknęłam ubierając się
w pośpiechu i przebiegając przez cały apartament.- Ja cię nie kocham i nie będę
cię kochać! Zrozum to i przestań mówić, że mi wybaczasz, to pieprzenie kotka
zaczyna mnie nudzić! Nigdy nie będziemy razem, a przyjaźnimy się tylko dlatego,
że nikogo nie mamy! Jesteśmy na siebie skazani, ale nie jesteśmy skazani na
miłość! Ja nie potrafię kochać…- ostatnie słowa dodałam szeptem wybiegając z
pokoju na hol. Nawet się nie zorientowałam kiedy byłam przed hotelem, a
następnie na plaży. Nawet nie pamiętam kiedy zdecydowałam się wracać z powrotem
do hotelu. Pamiętam tylko, że kiedy tam weszłam panowała kompletna cisza, w
apartamencie nikogo nie było, a ja nie miałam siły na myślenie o Travisie i o
tym gdzie się podziewa o trzeciej nad ranem. Chciałam zapomnieć tę noc i wrócić
do wojska, tam wszystko było łatwiejsze.
***
-Powoli tracę wiarę w ludzi.-powiedziała Mia
siadając na kocu obok mnie i prostując swoje zgrabne nogi.- Jak można być tak
pusty?- spytała patrząc w stronę Liama, który właśnie podrywał niezwykle
tlenioną i spaloną blondynkę, która chichotała jak idiotka. Niby nie ocenia się
książki po okładce, ale cóż… Niektórzy nie dają nam wyboru.
-Pewnie
założył się z Travisem.- powiedziałam zakładając na nos okulary przeciwsłoneczne
i podkładając pod głowę ręce.
-Właśnie,
gdzie on jest? Chyba go jeszcze dzisiaj nie widziałam.- wzruszyłam tylko
ramionami udając, że mało mnie to obchodzi, ale tak naprawdę strasznie się
martwiłam. Nagle poczułam, że słońce jakby przestało mnie ogrzewać, unoszę
okulary i co widzę? Mię, która z założonymi rękoma wpatruje się we mnie
oczekując wyjaśnień.
-Co mam ci powiedzieć?
Nie gadam z nim od wczorajszej bójki. Jest dorosły to niech się sobą zajmie.
Mam go w dupie.- mimo, że te słowa miały być przekonujące sama poczułam w swoim
głosie rozpacz i kłamstwo. Myślałam, że oszustwo to moje drugie imię, chyba
jednak nie…
-Powinniśmy
go poszukać, niepodobna mi się to.-powiedziała ciągnąc mnie za rękę i zmuszając
do podniesienia się z koca.- Liam!- wrzasnęła przez pół plaży i przywołała go
jednym ruchem głowy. Chłopak jak na jej rozkaz już zaraz stał przy nas. –
Pożegnaj się z koleżanką. Idziemy szukać Travisa.- zakomunikowała niezwykle
stanowczo zbierając z piasku koc i trzepiąc go. Liam spojrzał na mnie pytająco
na co ja machnęłam tylko rękę i i znów nasunęłam na oczy okulary.
-Miałem plany
zabrać nas na rejs. Musimy go znaleźć i to szybko bo za godzinę płyniemy.-
spojrzałam na niego jak na wariata. Za godzinę?! Ja nawet nie miałam nic
spakowanego, a on mi mówi, że płyniemy w rejs?!
-Ale taki
jednodniowy?- upewniam się.
-Żartujesz
mała? Dobre z trzy dni będzie trwał.- spuściłam ręce i przeniosłam swój wzrok
na przyjaciółkę. Dziewczyna tylko rozdziawiła usta po czym wskoczyła chłopakowi
w ramiona. Zajebiście. Tylko ja chyba nie mam nastroju na pływanie statkiem
niewiadomo gdzie.
-Szukajmy go,
bo chyba zwariuję.- powiedziałam idąc w stronę deptaku.
-Czyli jednak
ci zależy?- usłyszałam za swoimi plecami i zamarłam.
-Jasne... Na
tobie? No raczej, że nie.- powiedziałam odwracając się i patrząc na Travisa. Na
sobie miał biały t-shirt i spodenki przed kolano w kolorze khaki. Tak jak ja z
olewającym stosunkiem do wszystkiego miał na nosie okulary przeciwsłoneczne, a
włosy wyglądały jakby właśnie wyszedł od fryzjera. Czyli wrócił do apartamentu
i nie miał zamiaru mnie o tym poinformować.
-Już
myślałem, że porwali cię piraci z Ibizy.- na słowa Liama, Mia wybuchła
śmiechem, a ja tylko prychnęłam i odwróciłam wzrok. Nawet przez dwie pary
szkieł bałam się, że dojrzy mój wzrok, a ja będę zmuszona ukazać to jak mi go
brakowało. Czemu on tak na mnie wpływał.
-Nie wiem o co
wam poszło, ale musicie przeżyć jakoś najbliższe trzy dni na statku w swoim
towarzystwie. Mam nadzieję, że trochę ostygniecie bo na razie to wyglądacie
jakbyście mieli skoczyć sobie do gardeł.- Mia nawet nie zdawała sobie sprawy,
że trafiła w sedno. Ja miałam ochotę udusić go za tę pieprzoną miłość, a on
miał pewnie wielką ochotę wycałować mnie po szyi. To jest niestety co najmniej niesmaczne.
***
- O mój
Boże! Jak tu pięknie…-zapiszczała Mia ciągnąc mnie do barierek statku i
wciągając haust morskiego powietrza.
-Ślicznie.-
tylko na tyle było mnie stać w tym momencie. Mój wzrok mimowolnie co chwilę
lądował na Travisie, który gadał o czymś mało ciekawym dla nas z Liamem. Takie
życie kobiet.
-Twój entuzjazm
mnie rozwala. Możesz mi powiedzieć co się stało?- przez ułamek sekundy udało mi
się dojrzeć w jej oczach ból. I choć nie byłam pewna to zaryzykowałam.
-Ty pierwsza.-
dziewczyna zamilkła, szybko zamykając usta i omijając mojego spojrzenia.-
Powiedziałam ci coś czego nie wie nikt na świecie poza mną. Nie wymagam od
ciebie szczerości. Byłam głupia i to był mój błąd, że nie umiałam ugryźć się w
język, ale czasu nie cofnę, a chciałabym poznać też ciebie.- milczała jak
zaklęta przez dobre parę minut zanim zebrała się na odpowiedź.
-Przed przyjazdem
tutaj zerwałam z chłopakiem, a tak naprawdę to on ze mną zerwał. Trochę mnie to
jeszcze dobija, ale powoli zaczynam żyć po swojemu i zapominam o nim. Może
dlatego wyglądam jakbym jeszcze nie umiała się pozbierać. Wybacz.- posłałam jej
tylko ciepły uśmiech i złapałam ją za dłoń.
-Ja mam dość
facetów na całe życie. Mieszkam od pięciu lat z samymi facetami i powoli mi
pada na głowę. Uwierz mi, że jeśli byś musiała żyć tak jak ja to byś ich
wszystkich wywaliła przez okno.- odparłam na co dziewczyna wybuchła śmiechem i
mocniej uścisnęła moją dłoń.- A Liam? Jak się poznaliście?- zmieniłam temat.
Zerwanie to nie łatwa sprawa, a ja nie czułam się dziś na siłach żeby brać jej
problemy na swoje braki. Myślę, że nie byłabym w stanie tego udźwignąć.
-Jesteśmy
sąsiadami chyba od zawsze, ale tak naprawdę zbliżyliśmy się do siebie po
śmierci jego ojca. Zmarł na służbie, ktoś go postrzelił, był policjantem.-
sprostowała.- Ogólnie Liam nie ma lekko, kilka lat temu zmarła mu siostra,
chorowała poważnie. Miała tylko szesnaście lat…- oczy Mii zaszkliły się nagle,
ale równie szybko wyschły. Wzięła jeden głębszy wdech i ciągnęła dalej.- Bardzo
byli zżyci. Myślę, że jak ją stracił to po prostu zaczął traktować mnie jak
siostrę, zapełniłam pewną pustkę w jego sercu. A jak już zwierzamy się tak za
chłopaków, to jak to jest z Travisem?
-Wcale nie
lepiej jak z Liamem czy ze mną. Matka to pieprzona alkoholiczka która puszczała
się na prawo i lewo za litra wódki. Trav był tak naprawdę wypadkiem przy pracy
jak to się mówi. Zaraz po porodzie matka zostawiła go na śmietniku z jakimś
menelem. Tak, wiem mało prawdopodobne, ale facet się nim zajął. Jak Travis miał
osiem lat to Lucas został zagryziony przez psa, a on trafił do domu dziecka.
Potem zdecydował się na wojsko i tam spotkał mnie. Mamy popieprzone życie co?-
spytałam bawiąc się kosmykiem włosów.
-Wybacz, ale
nie zaprzeczę. Nikt z nas nie ma lekko…- powiedziała kiedy chłopcy do nas
podbiegli.
-Emma, Mia!
Idziemy do barku. Wybierzecie się z nami?- spytał Liam łapiąc mnie pod jedną
rękę, a Mię pod drugą i ciągnąc nas w stronę zejścia pod pokład.
_________________
Od Akwamaryn: No i co powiecie na to? Poznaliście trochę historii chłopców. Wydaje mi się, że zdradzam za dużo jak na początek, ale niestety nie umiem trzymać napięcie. Wybaczcie :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dla Ciebie to kilka słów, dla nas ogromne wsparcie! :)