Mia
Głośno westchnęłam. Spojrzałam
wkurzona na moich nowych przyjaciół. Travis przewrócił oczyma. Em machnęła
ręką. Wzruszyłam ramionami. Liam patrzył na nich w niemym szoku.
-Zamknąć się do jasnej cholery!- warknęłam
wchodząc pomiędzy kłócącą się dwójkę.- Mam was dość. Skoro tak się nie znosicie
to po prostu ze sobą nie rozmawiajcie. Ja chcę się tu dobrze bawić. A teraz
tequila dla wszystkich!!- krzyknęłam na barmana.
Nikt
nie wiedział co zrobić. Niesamowicie głośno się na nich wydzierałam. Ponagliłam
barmana, który zastygł w bezruchu patrząc na mnie. Kilka chwil później na
ladzie stały cztery kieliszki. Wzięłam do ręki sól. Nasypałam niewielką górkę
na zgięciu kciuka. Podałam przyjaciołom srebrną solniczkę. Zrobili dokładnie to
samo.
Puszczając
oczko Liamowi zlizałam sól z ręki. Sekundę później zrobiła to również reszta.
Szybko sięgnęliśmy po kieliszki. Mocny bezbarwny płyn ogrzewał nasze żołądki.
Zagryźliśmy to kawałkiem cytryny.
-Serduszka rozgrzane?!- wszyscy nadal
patrzyli na mnie ze strachem w oczach.- To teraz do kajut! Za godzinę idziemy
na imprezę na pokładzie i będziemy się dobrze bawić! Zrozumiano?!- groźnie
warknęłam mierząc Travisa i Emme. Oboje ciągle w szoku grzecznie przytaknęli.
Szeroko się uśmiechnęłam.
-Stary, czego ona się nażarła?- zapytał
cicho Trav przysuwając się do Liama i zakrywając usta dłonią. Brunet głośno się
zaśmiał.
Złapałam Em za dłoń i pociągnęłam do naszej
kajuty.
Zebrałam długie włosy Emmy i spięłam
je luźno. Nakazałam jej aby odwróciła się w moją stronę. Następnie usiadłam
naprzeciwko niej. Poprosiłam aby zamknęła oczy i złapałam za swój puder.
Zaczęłam go delikatnie nakładać. Westchnęłam.
-Znałam go odkąd pamiętam. Gdy byliśmy
dzieciakami często się ze mnie naśmiewał i robił mi głupie żarty. Liam zawsze
mnie bronił. Ale później było liceum. Niedaleko od nienawiści do miłości,
zaczęłam się z nim spotykać. I tak było do niedawna. Chris był dla mnie zawsze
wspaniały. Choć czasami bardzo się kłóciliśmy. Liam zawsze twierdził, że do
siebie nie pasujemy, że on widzi iż nie jestem dla niego najważniejsza, że
zawsze coś zajmuje miejsce przede mną. Ale ja byłam ślepa. Przez te wszystkie
lata, byłam tak ślepa. Kilka dni temu wrócił do domu, był we Francji, na dwa
miesiące. Pracował tam. I wtedy zabrał mnie w miejsce gdzie odbyła się nasza
pierwsza randka. Stwierdził, że to trwa za długo. Że tracimy przy sobie
najlepszy okres życia. Tak po prostu mnie zostawił.
Po
policzku spłynęła mi pierwsza łza. Przerwałam robienie makijażu i przetarłam
policzek. Emma otworzyła oczy. Nie wiedziała co powinna zrobić. Patrzyła na
mnie w ciszy. Uśmiechnęłam się nieznacznie.
-Zamknij oczy, proszę.- opuściła powieki
bezgłośnie wzdychając.
-Travis wyznał mi wczoraj miłość.
Znieruchomiałam.
Nie potrafiłam tego zrozumieć.
-To dlatego się kłócicie?- zapytałam
opadając z klęczek na łóżko. Emm zacisnęła usta.
-Nie chce o tym teraz rozmawiać. Chciałaś
wiedzieć co się dzieje, informacja za informacje.- odparła zła. Uniosłam dłonie
w geście poddania.
-Nie wtrącam się w waszą relacje. Nie mam
prawa.
Dziewczyna
mi przytaknęła po czym zamknęła oczy oczekując, że powrócę do robienia
makijażu. Wzruszyłam ramionami i zaczęłam nakładać cienie.
***
Wybuchłam głośnym i radosnym
śmiechem. Travis puścił mi oczko. Zarumieniłam się. Liam zmarszczył brwi.
Machnęłam na nich ręką. Uśmiechnęłam się do Marcusa. Poznałam go dobrą godzinę
wcześniej przy barze. Gdy Emma wyciągnęła Liama na parkiet, a Trav rwał jakieś
panienki. Był szarmancki, nie narzucał się i potrafiliśmy prowadzić w miarę
inteligentną rozmowę, mimo upojenia alkoholowego. Blondyn pocałował mnie w
czoło. Liam ostro na mnie spojrzał.
-Mogę cię prosić na chwilę?- szepnął mi na
ucho. Mruknęłam Marcusowi, że za chwilę wracam. Liam pociągnął mnie za rękę w
stronę dziobu statku jednak gdziekolwiek byliśmy nie mogliśmy pozwolić sobie na
spokojną rozmowę. W końcu zdenerwowany Liam wciągnął mnie do męskiej toalety.
-Oszalałeś?!- warknęłam na niego.
-Chcę pogadać.
-To aż tak ważne żeby zamykać mnie w
toalecie? Czy to nie może poczekać do jutra? Jesteśmy pijani. Marcus na mnie
czeka. Za chwilę cumujemy, na wyspie będziemy tylko kilka godzin. Obiecywał mi
spacer i…- usta mi się nie zamykały. Z każdym słowem Liam był na mnie coraz
bardziej wściekły.
-Nie pójdziesz z nim na żaden spacer!-
rzucił w moją stronę. Zrobiłam zmieszaną minę. W pierwszym momencie nie
wiedziałam co ma na myśli. Jak to? Czemu zabrania mi czegokolwiek?
-Co proszę?- zapytałam.
-Nie ma mowy, nigdzie cie z nim nie puszczę.
Nie znasz go. Gapi się na ciebie jakby myślał tylko o tym co masz pod tą
sukienką! A jeżeli zrobi ci krzywdę? Pomyślałaś o tym? Jesteś tutaj ze mną,
muszę się tobą opiekować. Nie możesz tam pójść.
-Będę robić to na co mam ochotę. To również
moje wakacje. A co jeżeli ja też zastanawiam się jak smakują jego usta?!-
wysyczałam zbliżając się tak bardzo, że jeden ruch głowy umożliwiłby pocałunek.
W oczach Liama zobaczyłam coś więcej niż gniew. Furia. To samo widziałam kilka
dni temu w spojrzeniu Emmy.
-Zabraniam ci.- powiedział głosem nie
znoszącym sprzeciwu.
-Mam to gdzieś.- prychnęłam i chciałam
wyjść, ale Liam zablokował drzwi swoim ciałem.- Wypuść mnie albo zacznę
krzyczeć.
Mocniej
zacisnął zęby.
-Już!- krzyknęłam wściekła. Nieznacznie się
odsunął, wykorzystałam to i wybiegłam z pomieszczenia. Jakiś facet zaczął
poruszać brwiami w górę i w dół widząc wychodzącego za mną Liama. Pokazałam mu
środkowy palec.
-Mia! Poczekaj!
Ale
ja już byłam przy barze. Złapałam Marcusa za rękę i pociągnęłam w kierunku
schodków, dzięki którym mogliśmy zejść na plażę.
***
Gorący oddech na mojej szyi.
Westchnęłam. Wplotłam swoją dłoń w jego silną, zniszczoną od pracy. Jego ciepły
język sunący po moim obojczyku. Jęknęłam. Mocny ucisk na moim udzie.
-Il mio amato- szepnął. Przymknęłam powieki. Włoski. Piękny akcent. Przez ciemność dotarł
do mnie jego głos. -Die tra le mie braccia.
Próbowałam
otworzyć oczy, ale powieki były zbyt ciężkie. Coraz ciężej mi się oddychało.
____
Od Jemi: Nie jestem zadowolona ale nie chciałam blokować naszej kochanej Akwamaryn :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dla Ciebie to kilka słów, dla nas ogromne wsparcie! :)